ul. Łokietka 14. Trzydzieści osiem miejsc, otwarta kuchnia i piec, który widać od drzwi. Wpadasz bez rezerwacji, siadasz przy barze, patrzysz jak pizza wjeżdża na 90 sekund.
Na Nadodrzu trzymamy 12 miejsc bez rezerwacji - jeśli nic nie widzisz wolnego, po prostu przyjdź i zapytaj przy barze.
Nadodrze jest mniejsze, głośniejsze i szybsze. Nie ma tu sali dla grup ani osobnego wejścia dla wózków - jest bar, przy którym można zjeść w kwadrans, i sześć stolików pod oknem.
Siadłem sam przy barze o 17:00 i wyszedłem po 25 minutach z najlepszą marinarą we Wrocławiu. Obsługa nie udaje, że to fine dining - i bardzo dobrze.
Chodzimy tu z psem co drugi tydzień. Ciasto lekkie, brzeg wypieczony w plamki, rachunek dla dwojga z winem poniżej 160 zł.
W piątek wieczorem trzeba stać przy wejściu, bo nie da się zarezerwować. Warto, ale przyjdźcie przed 19:00 albo po 22:00.
Większa sala, 84 miejsca, ogród na 40 osób i pokój dla grup - tam prowadzimy urodziny i wydarzenia firmowe.